13 maj 2012.

Dzień 936. No prawie tydzień nie pisałem. Skandal. Przepraszam. Pogoda nie nastraja do żartów i specjalnie długich spacerów. Albo upał 33 stopnie i ciśnienie burzowe, albo po dwóch dniach prawie przymrozek. I jak ja mam się czuć dobrze? Policzyłem, że dziennie połykam cztery stilnoxy. Mniej więcej co sześć godzin. Tyle czasu działa jedna piguła. To daje jakieś 120 sztuk na miesiąć. I nie chodzi tu o koszt, (to jakieś 180 złociszy)tylko o to ile tej chemii zżeram, żeby móc jakoś fnkcjonować. Masakra.

Wczoraj wieczorem pojechaliśmy całą bandą na wycieczkę typu Wrocław baj najt. A dokładnie szybkie zwiedzanie Watykanu. Chcieliśmy pokazać naszym wersjom mini jaki piękny jest Wrocek wieczorem. No i oczywiście kłódeczkowy most. Zapiąłem też naszą, ale to tylko taki malutki, tymczasowy substytut. Następnym razem zaopatrzę się w solidną, porządną knagę. Oficjalnie pojedziemy z Ajlawju i razem ją zatrzaśniemy na moście, topiąc w Odrze kluczyk. Nie pokażę kłódki którą powiesiłem, bo to siara. Nie byłem przygotowany do takiego wydarzenia i tyle, a tylko takie małe g… miałem w domu. Na koniec sierpnia pojedziemy jeszcze raz. Do kłódeczki na 16-tą rocznicę dołączymy oglądanie zajebistych pająków w świetle lamp mostu. Dla tych co nie wiedzą o co kaman wstawiam linka http://www.mmwroclaw.pl/327388/2009/8/18/klodki-na-moscie-tumskim-foto?category=news

I ostatnia wiadomość z tego tygodnia. Miluś parę dni temu wrócił ze szkoły i  na moje pytanie, czy dostał już może wynik z konkursu Omnibus, w którym brał udział, z tajemniczą miną powiedział, żebym zgadł. Nie zgadłem. Omnibus to konkurs z programowej wiedzy ogólnej organizowany w podstawówkach. Jak mi w końcu wydusiłem z niego zeznanie, serce tak mi urosło, że mało klaty nie rozerwało. Z dumy. Pierwszy w szkole i województwie. Siódmy w kraju… Ukląkłem.

Posted in Ogólna | Leave a comment

7 maj 2012

Dzień 930. Obchody 40 lecia mojej osoby nareszcie dobiegły końca. Można odsapnąć i pomieszkać spokojnie w domu. Znowu gorzej się czuję. Jakoś tak zawsze po niedzieli, odczuwam bardziej. Bardziej drętwieją nogi i bardziej sie męczę. 3-go, jak wracaliśmy z wypadu do Ziemi Kłodzkiej nadleciała w końcu potężna burza. Gromy prały jeden za drugim. Od Srebrnej góry lało prawie do Wrocławia. W pewnej chwili, gdzieś w okolicy przełęczy Dzikowiec poczułem się słabo. Oblał mnie zimny pot i doszły duszności. Dopiero w Ząbkowicach Sląskich, na jakimś CPNie zjadłem jakiegoś hoddoga i napiłem się gorącej herbaty. Dopiero wtedy mnie puściło. Po dojeździe do Wrocka poczułem cię lepiej. Kolejne doświadczenie. Nigdy nie miałem takich odczuć. Kłamstwo. Raz na kolonii w Mrzeżynie, mając jakieś 10 lat, po odstaniu na apelu w słońcu ponad półtorej godziny po prostu we łbie zawirowało, poczułem słodkość w ustach i ciemność w oczach. Po chwili dołączyłem smak trawy po tym jak zaryłem ryjem w boisko do nogi. Dalej to już gabinet higienistki i sole trzeźwiące. Nad morze już tego dnia nie poszedłem… Qrwa, trzydzieści siedem lat nie wiedziałem co to znaczy być metopatą. Teraz już wiem. Wiem też, że muszę się raczej do tego zacząć przyzwyczajać. Live is live.

Posted in Ogólna | Leave a comment

3 maj 2012.

Dzień 926. Małe sprostowanie. Obchody czterdziestki zakończyły się dopiero 1-go maja. Moje Ajlawju wraz z Dadim, Maminką i moimi przyjaciółmi zrobili mi majowo-urodzinowo-grillową imprezkę na ogródku (czytaj ranczu) rodziców. Wejście czad. Pełne zaskoczenie. Niczego się nie domyślałem. Nie wiedząc o niczym (byłem nawet trochę wkuty, że jeszcze nie usiadłem a byłem trochę zmęczony) Ajlawju od razu zaczęła mnie ustawiać. Usiądź tu, a połóż tam, a weź tamto… Zaraz bym wybuchł, a tu zza domku wyskakuje cała ekipa. Szok. Utrzymali wszystko w tajemnicy. Zaskoczony byłem na maxa. Pogoda dopisała i ludzie też. Wdzięczny im jestem  za obecność a najbliższym  za serce i organizację.

 

 

Dziś 3 maja pojechaliśmy z friendami w dwa auta  na wycieczkę do Twierdzy Kłodzkiej. Rano, raczej czułem się do dupy, ale zebrałem siły i pojechaliśmy. Twierdza zdobyta. Ja bez kazamatów, ale reszta towarzystwa oblazla całość. Kiedyś chciałem ją zaliczyć, to było jakieś 6-7 lat temu przy okazji pracy przy jakimś rajdzie. Wtedy się nie udało bo zabrakło czasu. Tym razem poszło jak trzeba. Później jeszcze, szanowna wycieczka postanowiła odwiedzić letni tor saneczkowy w Polanicy Zdroju i na koniec Bazylikę w Wambierzycach. Wracaliśmy w takiej burzy, że momentami wycieraczki nie nadążały z usuwaniem wody z przedniej szyby auta. Burzę na koniec przywlekliśmy do Wrocka. Lało i błyskało prawie do 23-ej. 

Posted in Ogólna | Leave a comment

29 kwiecień 2012.

Dzień 922. Już się trochę ogarnąłem. Póki co, sprawy zawodowe pozałatwiane, grafiki ułożone i dostarczone. Panbucek pogodą na majówkę wszystkim dogodził… Prawie wszystkim. Ja, coś nie bardzo. Dziś upał ponad 30 stopinków nad większością Bolandii, co oczywiście nie mogło dobrze wpłynąć na moje samopoczucie. Ale mimo wszystko, rano z Piniem i Dzidzią, znaczy szwagrem i siostrą pojechaliśmy na Oldtimerbazar. To, taka giełda motocyklowa z elementami szeroko pojętej motoryzacji trącającej myszką. Nawet motocykl na gąsienicach – NSU Kettenkrad się pojawił. Ale można też potrzebne klamoty do moto zakupić. Nie zawsze tanio. Tym razem planu nie wykonałem ( chciałem kupić jakąś lekką, tekstylną kurtałkę, bo stara już się powoli zutylizowała), ale za to plan wykonała siostra. Kurteczka kupiona. Ja się zadowoliłem okularami. Stare polecą w kubeł, bo jeszcze trochę i nic przez nie nie będzie widać. Do tego jeszcze doszły spacerówki. Takie podnóżki. Będziemy mogli z Dadim skończyć projekt, zaczęty jeszcze w zeszłym roku. Jak będzie gotowe, wstawię fotka do galerii.

Wczoraj zakończyłem obchody moich czterdziestych urodzin. Trochę to trwało, bo nie wszyscy moi bliscy mogli być w jednym terminie, a i nasza posiadłość może na raz przyjąć ograniczoną iloś gości. Ajlawju moje kochane z Milusiem kupiło mi gitarrę. Piękny, akustyczny, czarny Fender. Kiedyś biegałem z wiosłem i teraz, po latach dużo trzeba sobie będzie przypomnieć, żeby do niegdysiejszej formy powrócić. A czasu za wiele nie mam, bo wiosło jedzie z nami na wczasy. Do tego piękna czerno, srbrna (oczywiście męska) bransoletka od Dzidzi i Pinia i tablecik od Oli z Jackiem. Fajny sprzęcik. Niewielki i przyda się na urlopie. byle tylko wi-fi na miejscu było. Będę mógł relacjonować na bieżąco.

Posted in Ogólna | Leave a comment

23 kwiecień 2012

Dzień 916. Wciąż ciężko mi coś składnie nadrapać w Pamiętniczku. Musi upłynąć czas. Czas ukoi ból. Ale pożegnanie miał Skrudżu pikne. Pierwsza klasa. Stada moturów sunące majestatycznie i jakby w zadumie przez Wrocko. I to Serce w ostatniej drodze.

 

Ech, i co z tego. Teraz liczy się tylko Pamięć. Nieprzemijająca Pamięć, którą trzeba pielęgnować jak kwiat.

Tej cholernej, pechowej soboty, byliśmy z Piniem i dzieckami -Olcią i Milusiem na pikniku w klasztorze w Jaszkotlu. Szczytny cel. Zbieranie kaski na leczenie chorego na białaczkę chłopca. Trochę mały rozmach, ale może za krótko byliśmy i wszystkiego nie widzieliśmy. Ponoć na wieczór, zakonnice tańczyły do ciężkiego rocka. Nas tylko indianie napadli, i jeszcze do wigwamów na koniec kazali się zawieźć.

    Alles i ja

 

 

 Olcia  Kwiat Prerii

                            Mocarny Niedźwiedź  Miluś 

 

 

 

Posted in Ogólna | Leave a comment

19 kwiecień 2012

Dzień 912. Ważna data. Dziś za jakieś dwadzieścia minut czyli o 23.55 w moim życiu nastąpi zmiana kodu na czwórkę z przodu. Oznacza to, że Autor niniejszego pamiętniczka osiągnie wiek średno-gówniarski czyli nadejdą czterdzieste urodziny. Koleżka zadzwonił z życzeniami i stwierdził, że pomimo iż osiągnłem piękny wiek to i tak stara dupa jestem. Uroczy chłopak. I taki szczery. Dochodzi tu jeszcze pewna nieścisłość. Statystyki mówią, że FSM najczściej objawia się w wieku 30-40 lat. Oznacza to, że po tej granicu wieku, statystycznie już nic nie powinno mnie obchodzić. Jak zdrowie nie wróci, sprawę oddam do sądu. Tylko co dalej…

Posted in Ogólna | 1 Comment

15 kwiecień 2012

Dzień 908. Fotki z Pikniku w Jaszkotlu załaduję może jutro. Dziś nie mogę… Wczoraj było tak pięknie i ciepło. Wycieczka się udała. Cielaki zadowolone, reszta też. Wróciliśmy koło 14.30.  Dziecka pojechały na kinderparty do kolegów z klasy. Dużo ludzi latało na moto.

   Była jakoś 19-ta z kawałkiem, kiedy dostałem cholerną wiadomość, że mój przyjaciel Krzysiu „Skrudż” Ciastoń, Król Julian, Prezes mojego Stowarzyszenia SW Bikers, zginął tragicznie w wypadku na swojej Yamaszce FJR , wracając z objazdu trasy do 3-go Kociego Rajdu. Stało się to na Milenijnej, jakieś 2 i pół kilometra od mojego domu. Nie mogę się otrząsnąć, skupić na tym co robię. Dziś nawet niebo cały dzień płacze. Dlaczego tacy wspaniali ludzie odchodzą tak nagle. Nie rozumiem…

27 marca na spotkaniu na Monopolowej zrobiłem kilka fotek. Skrudż też się załapał. Nikt nie wiedział, że to będzie jedna z ostatnich…

Posted in Ogólna | Leave a comment

13 kwiecień 2012 piątek :-)

Dzień 906.  Dzień minął szybko. Musieliśmy z Ajlawju i Milusiem uderzyć do Urzędu Miejskiego, żeby złożyć papiery na Tymczasowy Dowód Osobisty dla Milusia. Chcemy w maju pojechać do Niemców na Tropical Island. Do tego, Miluś potrzebuje Dowód Osobisty. Też dobrze by było, to za życia zobaczyć. Poza tym jutro wybieramy się do Jaszkotla, na festyn zorganizowany dla Bartka chorego na ostrą białaczkę. To też jest straszny syf. Gorszy od mojego, bo śmiertelny. I dlatego, chłopakowi trzeba pomóc. Ile się da. Rano załaduję się prochami, Milusia do plecaka i jedziemy. Będzie fajnie. Po wszystkim wsadzę trochę fotek z imprezy.

Posted in Ogólna | Leave a comment

12 kwiecień 2012

Dzień 905. Kolejny dzień walki. Procedura dnia, jest codzień prawie taka sama. Zasypiam około 2.00 po walce z bezsennością i tańcu z gwiazdami (znaczy nogami). Wstaję około 7.00. Nogi od bioder są tak sztywne, że musi minąć parę minut zanim ruszę moje cztery litery, cztery metry do kibla. Następna czynność w dążeniu do porannej doskonałości to przyjęcie działki prochów. Nie ma tego dużo. Cztery globulki oleju z rekina, 30 mg Baclofenu ( to na rozluźnienie spastyki mięśni i ścięgien) i pół Stilnoxu. To uspokoi moje roztańczone odnuża i uśpi jeszcze na jakieś 3-4 godziny. Po pobudce mycie i golenie na mięich giczach, śniadanie i zajęcia domowe. Trochę ćwiczeń ( ile się da) i LB przed TV i kompem. LB nudzi mi siępo jakiejś godzinie i zaczyna mnie nosić. Żeby wyrwać się z wieży, choćby po chleb, albo ze śmieciami, trzeba zapodać kolejny Stilnox. Tym razem cały.Ten podziała jakieś 4 może 5 godzin. Po tym czasie ból i zdrętwienie zaczną wracać i powodować coraz większy niedowład. Ostatni Stilnox łykam około 22,23. Musi wystarczyć do rana. A rano od nowa. Ważyła sroczka kaszkę…

Posted in Ogólna | Leave a comment

11 kwiecień 2012

Dzień 904. Jednak obecne tompnięcie okazało się dość poważne. Od rana forma jak walec toczy się nieuchronnie w dół. Mam skoki nóg jak dwa lata temu. Wtedy na samym początku też był taki efekt. Ajlawju się śmiała, że jak chcę iść na balety to droga wolna. Teraz też mi tak nogi skaczą. Ciekawe jak nocka mi minie. Spokojnie, czy tanecznie. Rano się dowiem po zakwasach na łydkach.

Posted in Ogólna | Leave a comment